chciałabym jeszcze dzisiaj wspomnieć o moim ulubionym mydle.
Jest to mydło z olejem laurowym 35%. Kupiłam je w tej mydlarni, ale stacjonarnie- w Krakowie.
Moja skóra ma tendencję do małych niespodzianek. Naczytawszy się o cudownych właściwościach tego mydła, zakupiłam je. Używam około 3 miesięcy, ale nie na co dzień, na zmianę z moimi żelami z Vichy i Alterry (o nich wspomnę pewnie na dniach).
A tak wygląda po tym czasie:
Jak widać, niezbyt apetyczne ;) Pachnie też nie najlepiej. Mój tż powiedzmy, że przyzwyczaił się do tego zapachu, ale zdecydowanie nie przepada. Co jakiś czas tylko mówi: "Znowu wymyłaś się tym swoim mydełkiem" i robi taką dziwną minę :) Mnie natomiast ten zapach w ogóle nie przeszkadza. Chociaż nie używam go tuż przed wyjściem !Zauważyłam, że wypryski szybciej się goją i rzadziej chcą się ze mną widzieć. Co jest ogromnym plusem. Zwłaszcza w czasie przed @ kiedy hormony u mnie szaleją, pomaga okiełznać to, co się dzieje na twarzy. Dzięki temu wielkiemu mydełku nie muszę się bać, że zrobi się jakieś pobojowisko na twarzy. Ten czas przebiega w miarę pokojowo ^.^
Co do gabarytów, jest spore i na początku nieporęczne, ale da się przyzwyczaić do tego. Trzeba być po prostu ostrożnym. Nigdy nie przepadałam za mydłami, ale to pozostanie ze mną na długi, długi czas. Jestem tego pewna. Czy ktoś miał z nim do czynienia ?
Miłego dnia !








