czwartek, 6 września 2012

27. Typowy makijaz

Z makijażem raczej nie eksperymentuję. Na co dzień noszę się w sumie tak samo :) Bardzo, ale to bardzo nie lubię się wyróżniać... I oto jak zwykle wyglądam:
 Do tego banalnego "makijażu" używam tylko trzech cieni z jednej paletki- Au Naturel ze Sleeka.
Na początek przy pomocy smudge'a (14) z Sephory Professionnel i brązowego cienia (bark) podkreślam brwi. Baza z Heana. Maluję górne rzęsy tuszem z Rimmela- Extra Super Lash. Na całą powiekę nakładam żółtawy cień (honeycomb) przy pomocy pacynki dołączonej do paletki- wyjątkowo dobrze sprawuje się przy takiej aplikacji. W załamaniu i trochę powyżej nakładam puszystym pędzelkiem z zestawu podróżnego z EcoTools ten sam brązowy cień. Pod łuk kładę odrobinę cienia o nazwie nougat i gotowe.
 Zdjęcia pędzli i paletki wrzucę niebawem, w sztucznym świetle wyglądają dziwnie.
Wolę mniej czasu poświęcić na makijaż niż nie zjeść ;) Plus o czym już wspomniałam, bardzo nie lubię zwracać na siebie uwagę. To samo tyczy się mojej garderoby. Niech błyszczą Ci, którzy tego potrzebują *.*

środa, 5 września 2012

26. Pielegnacja twarzy + paczka

Dzisiaj przychodzę z moimi zwyczajami pielęgnacyjnymi.
 Jeśli się malowałam, zaczynam od demakijażu. I teraz zależnie od tego, czy mam więcej czasu i chęci, stosuję OCM olejkiem migdały i papaja z Alterry i olejkiem rycynowym. Jeśli mniej czasu, używam mojego płynu do demakijażu oczu i do wyboru: krem do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży z Alterry lub żel głęboko oczyszczający z Vichy. Przy czym żel z Vichy lepiej oczyszcza z zaskórników od tego z Alterry. Napiszę pewnie o nich niedługo. Ostatnio zmieszałam trochę olejku rycynowego z kremem do mycia, też nieźle wyszło :D W przypadku jakiejś dysharmonii stosuję mydło oliwkowo-laurowe.
 Później się hydrolatuję, tego używam od niecałego tygodnia, dwa razy dziennie. Z recenzją jeszcze się wstrzymam, za krótko go używam. Mogę powiedzieć, że pachnie troszkę intensywniej niż przy pierwszych niuchach. I tak, nie pisnę teraz ani słówka o tym jak działa ;)
 To połączenie stosuję od wczoraj. Skóra jest pięknie nawilżona nawet wieczorem. Zobaczymy co będzie się działo później, póki co jestem naprawdę zachwycona. (obym nie musiała zmieniać zdania ;) Wiadomo, że działanie środków nawilżających widać "gołym okiem".
 Kupiłam dla mamci, ale sama też czasem stosuję. Zwłaszcza kiedy przyuważę zwiększoną ilość suchych skórek. Ale max. raz na dwa tygodnie. Po czymś takim nawilżyć twarz i efekt jest o wiele lepszy niż z samym nawilżaczem.
 I właśnie, petroleum znalazłam bez problemu, a za olejkiem pichtowym się nalatałam i jeszcze nie znalazłam. Szukam dalej. Tę mieszankę chcę włączyć do pielęgnacji.
Co zamierzam ? Wykończyć żel z Vichy i nie kupować go więcej, wystarczy mi Alterra. Regularnie się nawilżać, walczyć z zaskórnikami- już odnoszę małe zwycięstwo *.*

A teraz przesyłka od Joasi:
Cała transakcja trwała 3 dni robocze (plus 40 minut z niedzieli) ! Uwielbiam taką konkretność i szybkość działania ^^ Zapraszam serdecznie na jej bloga.

Serdecznie zapraszam na rozdanie.

wtorek, 4 września 2012

25. Nawilzanie twarzy + fryzura

Nie mam suchej skóry, jedynie miejscami mocno przesuszoną. Właśnie dlatego zdecydowałam się na zakupienie na mazidłach NMF-u, czyli naturalnego czynnika nawilżającego.
źródło: mazidła.com
Skład: aminokwasy - główne składniki mieszaniny to treonina, citrulina, seryna, glicyna, alanina i arginina; kwas piroglutaminowy (PCA); mocznik; glukoza; alantoina; kwas mlekowy.

W sieci nie mogłam się doszukać z jakim hydrolatem możnaby go połączyć- w tym momencie nie jestem w posiadaniu HA. Wymyśliłam sobie hydrolat z róży stulistnej. Wylałam trochę hydrolatu na zgiętą dłoń i doprawiłam 3 kropelkami NMF-u. Roztarłam o obie dłonie i szybko wklepałam w twarz, szyję i dekolt. Początkowo czułam małą lepkość na twarzy (może stężenie za duże ? w końcu robiłam najpopularniejszą metodą- na oko ;), ale po kilku minutach lepkość zniknęła. Pojawiło się wielkie nawilżenie skóry. Moja twarz jest w tym momencie gładziutka i delikatna. Zamówiłam najmniejszą objętość (koszt 6,10)- 10g i dobrze, że nie więcej, bo przy stosowaniu kilku kropli na jedną aplikację będzie ze mną naprawdę długo :) Nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca, ale wydaje mi się, że nie będę musiała stosować żadnego kremu, jupi ! Mój ostatni krem na noc niemiło mnie zapychał i teraz łokcie się z nim męczą. Jak wrócę do Krakowa to już bez niego... :D

No, tyle napisałam przed wyjściem. Teraz dokończę. Otóż pisanie przerwała mi wyprawa rowerem do Rossmanna po kosmetyki dla chrzestnej- kilka dni temu poprosiła mnie, żebym jej pokupowała co wg. mnie będzie dla niej dobre (oczywiście zrobiłam wywiad), podała tylko czego potrzebuje i dała pieniądze. Będąc w dziale dziecięcym zobaczyłam dwa ostatnie szampony BD w promocji, zabrałam jednego :D Co z tego, że kupiłam ostatnio dwa takie same. Dzisiaj myłam nim włosy i są naprawdę miłe w dotyku i błyszczące. Po powrocie do domu chwilę odpoczęłam i pojechałam z tatą do cioci właśnie. Zrobiła mi fryzurę, napiłam się gorącej czekolady (tak btw, jak ja mogłam zapomnieć o tym cudownym napoju i go nie pić!). Zrobiła mi koronę zakończoną kucykiem.
Sama nie potrafię sobie korony zrobić. Przypomina mi jak byłam młodsza, ciocia (siostra mamy) robiła mi i moim siostrom fantazyjne fryzury, a moja mama, która ma 3 córki, ma problemy ze zwykłym kucykiem :D Ech... ale młodo się w tej fryzurze czuję.

Wracając do NMF-u muszę przyznać, że w ciągu tych kilku h grzecznie się sprawował. Skóra nadal jest milutka i nawilżona. Puder, co oczywiste, w większości się starł :)  Ale i tak jego żywotność została przedłużona. Moja mieszanka zachowała się trochę jak taka baza pod podkład, podobne uczucie, skóra została fantastycznie zmatowiona i co najważniejsze, nawilżona. Jestem ogromnie zadowolona, że się na niego skusiłam.
A czy Wy stosowałyście NMF, jeśli tak to czy macie jakiś fajny i prosty przepis z nim w składzie ?

Miłego wieczoru!

poniedziałek, 3 września 2012

24. DIY miejsce na plan lekcji + tablica z zadaniami

Myślę, że ktokolwiek robił w podstawówce, gimnazjum czy nawet w liceum jakieś projekty plastyczne, tęskni za tym trochę. Ale tylko jeśli się samemu robiło, a nie rodzice. Znam osoby, którym rodzice pomagali w pracy na maturę ustną z polskiego (!). Trochę to smutne. Mnie osobiście było niemiło kiedy musiałam wszystko sama robić, a rodzice pomagali tylko w rzeczach, do których dostępu nie mam, np. wycięcie z kawałka deski kształt sukienki, którą narysowałam- tata miał do tego sprzęt w pracy, więc wiadomo, że mi w tym pomógł. Denerwowało mnie również, że spędzam sporo czasu na robienie tej pracy, bądź prac domowych- to ostatnie wkurzało mnie niemiłosiernie, kiedy mamusia dziecku robiła zadanie domowe. Oczywiście miałam satysfakcję, że robię to wszystko samodzielnie. Teraz wiem i dziękuję rodzicom za to, że mnie w niczym nie wyręczali, i nie dlatego, że im się nie chciało, ale dlatego, żebym się nauczyła. Tak samo ja robię. Jeszcze nie mam dzieci (wiadomo, jestem za młoda), ale z najmłodszą siostrą staram się tak działać. Kiedy była młodsza prosiła mnie, żebym jej właśnie prace plastyczne robiła. Przekazałam jej jedynie i aż wiedzę nt. tego jak robić. Przykładem są pastele. Kompletnie nie umiała i nie chciała nimi malować mimo, że ją mocno do tego namawiałam, aż w końcu nie miała wyboru i takiej metody musiała użyć. Pokazałam jej odpowiednie metody, nauczyła się i umie :) Tylko raz poprosiłam ją, żebym mogła za nią coś zrobić. Była ta maska Vendetty. No nie mogłam się oprzeć *.* Teraz Agatka ma swój własny kącik z guzikami, materiałami, brokatami i sama tworzy ! Naprawdę ma do tego smykałkę. Czy gdyby ktoś robił cokolwiek za nią, lubiłaby i przede wszystkim umiała tworzyć "coś z niczego" ? Nie sądzę :)

To długim słowem wstępu, czas na projekty:

1. Tablica z zadaniami do wykonania.
Projekt zmodyfikowałam, żeby nie używać karteczek samoprzylepnych, ale te z bloczku bądź wycięte kawałki.
  • papier kolorowy
  • marker
  • ołówek
  • linijka zwykła + dłuższa
  • nożyczki
  • małe karteczki (takie z bloczku)

Planujemy rozmieszczenie karteczek. Stwierdzam, że moja "ramka" będzie miała 1,5 cm szerokości, a pomiędzy karteczkami będzie mniejsza, na oko. Zaznaczam małymi kreseczkami tę odległość. Za pomocą dłuższej linijki rysujemy kreseczki wzdłuż linii wyznaczonej przez ołówkowe znaczenia. Należy wziąć pod uwagę poprawkę na grubość markera i uważać, żeby go nie rozmazać, co mi się oczywiście udało ;) Tworzymy tytuł listy. Ścieramy gumką ślady po ołówku. W miejscu rozmazanego markera przykleiłam małą naklejeczkę. I tu moja modyfikacja, żeby nie korzystać z karteczek samoprzylepnych, choć to bardziej czasochłonne (tutaj projekt z k.s. na którym się wzorowałam): "przymierzamy" karteczkę, nożyczkami rysujemy kreskę gdzie będzie otwór na róg naszej kartki, pogłębiamy aż przebijemy się na drugą stronę. Dopasowujemy. Otwory zabezpieczamy czarnym markerem. I tak z wszystkimi miejscami na notatki. Trzeba pamiętać, żeby podczas robienia otworów w kartonie mieć coś podłożone "pod" tak samo przy malowaniu markerem. Pozostaje nam tylko wypisanie karteczek. I gotowe, listę można  przypiąć pinezkami do tablicy korkowej lub użyć dziurkacza oraz tasiemki i przywiązać gdzieś :)

2. Miejsce na plan lekcji (dla Agi oczywiście)
Będziemy potrzebować tylko kilku rzeczy, które można znaleźć u młodszego rodzeństwa.

  • tekturkę- u mnie część opakowania po dmuchanych mazakach
  • papier kolorowy-podkład
  • wodę+pędzel
  • farbę plakatową- u mnie czarna
  • klej w sztyfcie (nie mam jeszcze magica) lub taśma dwustronna
  • czarny marker
  • ołówek
  • linijkę (opcjonalnie to wymierzenia gdzie przykleić kartkę) i klej


Zaczynamy od zabezpieczenia jakąś np. zapisaną kartką biurka, tekturkę maluję na czarno, żeby nie prześwitywały napisy, czekam aż wyschnie, później jeszcze jedna warstwa. Jak z malowaniem paznokci :) Dobrze by było to pomalować nabłyszczaczem, którego niestety nie mam. Pamiętać należy również o pomalowaniu krawędzi. Tak samo jak wyżej, Jednym ostrzem nożyczek robimy wgłębienie w kształcie linii aż się przebijemy i wkładamy kartkę z planem lekcji. Nanosimy klej, przyklejamy i gotowe. Podoba mi się kolorystyka, nie narzuca się ;)

Miłego wieczoru !

PS. Zapraszam na rozdanie.

23. Przemyslenia przy sniadaniu.

Wstałam wyjątkowo wcześnie, bo malowałam oczy najmłodszej siostrze, która notabene ma 15 lat. Rozpoczęcie roku dzieciaczek ma :) Średnia siostra też ma, ale jeszcze się szykuje, więc nie musiała ograniczyć za bardzo snu. I mnie niedługo to czeka, bo rok akademicki blisko a ja jeszcze mieszkania nie mam *.* Do połowy września muszę załatwić. I znowu wciągnie mnie studenckie życie, w domu będę jakieś 5-6 razy w ciągu całego roku, a przecież tak mi tu dobrze...
Na szybko zrobiłam zdjęcia śniadania.
Domowe pomidorki i papryka smakują cudownie. Kawa na przebudzenie. I tosty. Niestety nie z ciemnego chleba, bo akurat w domciu nie ma. Keczup też dodałam, żeby nie było :) Teraz kiedy to piszę, biurko jest na środku pokoju- robię małe przemeblowanie, bo do tej pory robiło za element dekoracyjny. Przestawiam bliżej kontaktu co by laptop miał dostęp do swojej kawy.
Dzisiaj jeszcze zamierzam wstawić tu pewien projekt, który odrobinę zmodyfikowałam, a znalazłam w internecie póóóóźno w nocy.