Dzisiaj przyszła kolejna paczka. Tym razem z zamówieniem ze sklepu Calaya- naturalne piękno. Jednak nie tylko dla mnie, ale też dla cioci. Zamówiłam glinkę żółtą, algi (po 100g, ceny są naprawdę niezłe!) oraz 10 ml oleju sezamowego jako gratis. Sobie natomiast masło shea (w promocji- 5,9) i brązową buteleczkę z kroplomierzem o pojemności 50 ml na tonik z petroleum i olejku pichtowego, po który tym razem wyruszyła mama. Mnie do tej pory się nie udało go dorwać...
Masło shea chodziło za mną od dłuższego czasu. Co najlepsze, nie wiem co jeszcze z nim zrobię :D (może jakieś wskazówki? ;) Póki co wysmarowałam odrobinę skórki i chyba się to im podoba ^^ Co do samego sklepu jego głównymi zaletami oprócz produktów są: tania przesyłka oraz gratis przy zamówieniu poniżej 50 zł im wyższa kwota, tym więcej próbek. Zwykle sklepy z półproduktami nie oferują próbek (co mnie trochę zasmuca)- chyba, że przy większym zamówieniu. Niestety nie robię jakichś wielkich zakupów, więc jest to idealna okazja, żeby coś wypróbować i ewentualnie później zakupić.
Czy miałyście jakieś doświadczenia z tym e-sklepem, z jakim skutkiem ? :)
wtorek, 11 września 2012
poniedziałek, 10 września 2012
29. Mazidelka do ust.
W tematyce kosmetyków, mimo zamiłowania do testowania, wolę być oszczędna (co też jak wiemy nie zawsze wychodzi ;). Wolę nie mieć kosmetyków z danego rodzaju w wielkich ilościach. Jednym z wyjątków są oczywiście usta. Nie posiadam tylko jednego egzemplarza czegoś do ust. I chyba nawet sobie tego nie wyobrażam.
1. Cowshed - balsam w postaci olejku. Pisałam o nim tu. Pachnie dość intensywnie, mocno natłuszcza usta.2. Carmex - mój ulubieniec, najbardziej higieniczny z rodziny wg. mnie. W dodatku jest "najmocniejszy" w działaniu- najbardziej czuć ten efekt chłodzący, który bardzo lubię. Na dłuuugo nawilża usta. Zapas carmexu akurat uzupełnił mój tż. Lubię klasykę :)
3. Yves Rocher - balsam do ust w słoiczku o zapachu wanilii bio. Wspomniałam o nim tutaj. Powiem szczerze, nic specjalnego. Usta wydają mi się po nim trochę wysuszone, szybko się wchłania. Jest twardawy, ale pod wpływem ciepła się "rozluźnia" ;) Co uważam za jego zaletę. W smaku niestety niedobry ;< Nie sądzę, żebym go kupiła ponownie.
Taką ilość balsamów uważam za całkowicie wystarczającą. Carmex do torebki (od tego z YR nie pobrudzimy sobie opuszków, natomiast od tego z Cowshed nie potłuścimy przypadkiem), reszta do użytkowania domowego.
Carmex jest moim faworytem wśród nawilżaczy do ust już od 2 (?) lat. Niewielkich rozmiarów, wydajny i lekki jednocześnie. A działanie to bajka *.*
rozdanie :)
niedziela, 9 września 2012
28. Zakupy w Ikea + krakowskie rozczarowanie.
Byłam dzisiaj oglądać mieszkania w Krakowie (~270 km przejażdżka). Zdecydowałam się na jedno już po dokładnie 34 minutach od wyjścia, a tu się okazuje, że chłopakowi jakiemuś wynajęli (mieszkanie pełne dziewczyn, wniosek oczywisty). Mimo, że zadzwoniłam z decyzją tak jak obiecałam- do h czasu, a osoba która mnie oprowadzała obiecała zaczekać, wyszło, jak widać. Bardzo nie lubię gołosłowności :(
Z milszych rzeczy: byłam w IKEI. Uwielbiam ten sklep. A dział przechowywania... moje ulubione miejsce ze wszystkich. Chociaż przyznam, że lubię też łazienki oglądać. I skrycie o podobnych marzyć *.*
Zakupiłam kilka drobiazgów:
Koszyczki za 9 zł
Miseczka do kompletu za 1,49 (jakiś czas temu dwa talerze zakupiłam). Dokupię jeszcze jedną, bo tę drugą siostra sobie wzięła. Brawo dla niej.
Tablica magnetyczna z magnesikami do pisania po niej markerami suchościeralnymi (zawsze o takiej marzyłam!). Można ją zawiesić. Malutka za 7.99
Dla maniaczki "jaśków" kolejny zawsze się przyda. Ten mały za 2,5.
I to tyle. Strasznie mnie ta podróż wymęczyła, jeszcze ciepło dosyć mocno było.
Póki co bezdomna,
RainyOne.
czwartek, 6 września 2012
27. Typowy makijaz
Z makijażem raczej nie eksperymentuję. Na co dzień noszę się w sumie tak samo :) Bardzo, ale to bardzo nie lubię się wyróżniać... I oto jak zwykle wyglądam:
Do tego banalnego "makijażu" używam tylko trzech cieni z jednej paletki- Au Naturel ze Sleeka.
Na początek przy pomocy smudge'a (14) z Sephory Professionnel i brązowego cienia (bark) podkreślam brwi. Baza z Heana. Maluję górne rzęsy tuszem z Rimmela- Extra Super Lash. Na całą powiekę nakładam żółtawy cień (honeycomb) przy pomocy pacynki dołączonej do paletki- wyjątkowo dobrze sprawuje się przy takiej aplikacji. W załamaniu i trochę powyżej nakładam puszystym pędzelkiem z zestawu podróżnego z EcoTools ten sam brązowy cień. Pod łuk kładę odrobinę cienia o nazwie nougat i gotowe.
Zdjęcia pędzli i paletki wrzucę niebawem, w sztucznym świetle wyglądają dziwnie.
Wolę mniej czasu poświęcić na makijaż niż nie zjeść ;) Plus o czym już wspomniałam, bardzo nie lubię zwracać na siebie uwagę. To samo tyczy się mojej garderoby. Niech błyszczą Ci, którzy tego potrzebują *.*
środa, 5 września 2012
26. Pielegnacja twarzy + paczka
Dzisiaj przychodzę z moimi zwyczajami pielęgnacyjnymi.
Jeśli się malowałam, zaczynam od demakijażu. I teraz zależnie od tego, czy mam więcej czasu i chęci, stosuję OCM olejkiem migdały i papaja z Alterry i olejkiem rycynowym. Jeśli mniej czasu, używam mojego płynu do demakijażu oczu i do wyboru: krem do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży z Alterry lub żel głęboko oczyszczający z Vichy. Przy czym żel z Vichy lepiej oczyszcza z zaskórników od tego z Alterry. Napiszę pewnie o nich niedługo. Ostatnio zmieszałam trochę olejku rycynowego z kremem do mycia, też nieźle wyszło :D W przypadku jakiejś dysharmonii stosuję mydło oliwkowo-laurowe.
Później się hydrolatuję, tego używam od niecałego tygodnia, dwa razy dziennie. Z recenzją jeszcze się wstrzymam, za krótko go używam. Mogę powiedzieć, że pachnie troszkę intensywniej niż przy pierwszych niuchach. I tak, nie pisnę teraz ani słówka o tym jak działa ;)
To połączenie stosuję od wczoraj. Skóra jest pięknie nawilżona nawet wieczorem. Zobaczymy co będzie się działo później, póki co jestem naprawdę zachwycona. (obym nie musiała zmieniać zdania ;) Wiadomo, że działanie środków nawilżających widać "gołym okiem".
Kupiłam dla mamci, ale sama też czasem stosuję. Zwłaszcza kiedy przyuważę zwiększoną ilość suchych skórek. Ale max. raz na dwa tygodnie. Po czymś takim nawilżyć twarz i efekt jest o wiele lepszy niż z samym nawilżaczem.
I właśnie, petroleum znalazłam bez problemu, a za olejkiem pichtowym się nalatałam i jeszcze nie znalazłam. Szukam dalej. Tę mieszankę chcę włączyć do pielęgnacji.
Co zamierzam ? Wykończyć żel z Vichy i nie kupować go więcej, wystarczy mi Alterra. Regularnie się nawilżać, walczyć z zaskórnikami- już odnoszę małe zwycięstwo *.*
A teraz przesyłka od Joasi:
Cała transakcja trwała 3 dni robocze (plus 40 minut z niedzieli) ! Uwielbiam taką konkretność i szybkość działania ^^ Zapraszam serdecznie na jej bloga.
Serdecznie zapraszam na rozdanie.
Serdecznie zapraszam na rozdanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














